31 października 2012

Tijuana. Mexico.

Do Tijuany wybralam sie razem z Magda, ktora powiedziala drive withe me po nocy spedzonej w przecudownym hostelu, ktory w pamieci zostanie pewnie w naszej pamieci na dlugie lata... powiem tylko, wystrzegajcie sie taniego hostelu w LA prowadzonego przez Pana z Rosji ;-)


Nasz wypad do Meksyku byl dosc spontaniczny i niestety nie mialysmy duzo czasu by zaplanowac cokolwiek.


 Przejscie z USA do Meksyku jest bardzo latwe, zero kontroli a za granica pelno taksowkarzy, ktorzy za 5$ zawioza nas do centrum. Po upewnieniu sie, ze to 5 dolarow za nas dwie, zapakowalysmy sie do taksowki i ze zgroza pojechalysmy z Panem Taksowkarzem w pieknej zoltej koszuli.

Na poczatku czulam sie bardzo nieswojo, nie wiedzialam czy wyciagac aparat czy nie. 
Dzieki natarczywym mezczyzna, ich gwizdaniu i nawolywaniu do swoich sklepow nie czulam sie bezpiecznie.

Nie spodziewalam sie chyba, ze tak odmienie bedzie wygladalo miasto przygraniczne z USA.







Na kazdym kroku mozna kupic przerozne tabletki, promocje niebieskich tabletek wisialy praktycznie wszedzie ;) 





Ktos sie dal nabrac ze to zebra? ;)
Za taka atrakcje Pan liczyl sobie 10$, jesli mnie pamiec nie myli.

W Meksyku spedzilysmy moze troche ponad godzine, dopiero pozniej zaczela sie zabawa i stanie w kilometrowej kolejce by wrocic do tej lepszej cywylizacji. Oczywiscie nie obylo sie bez przygod - mimo, ze mialysmy wazne dokumenty - po dwoch godzinach szczesliwe, ze zaraz juz bedziemy w domu, Pani z kontroli celnej nie chciala nas przepuscic bo przeciez viza juz niewazna! Odeslane zostalysmy do innego Pana, ktory w malo zartujacy sposob chcial nas wystraszyc i obiecal, ze za pol godziny polecimy do Polski, jednak za bardzo sie ucieszylysmy z tej wiadomosci i wpuscili nas do Stanow ;-)

1 komentarz:

Mysza pisze...

Aaa Meksyk ♥

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...