17 lipca 2010

Training School. 12.07. - 16.07.2010

Moja przygode zaczelam wyladowaniem n lotnisku JFK w Nowym Jorku!

Gdzies okolo godziny 15 wkroczylam na teren Stanow Zjednoczonych!

Na lotnisku czekal Pan Kierowca Autobusu trzymajacy w rece rozowa tabliczke z napisem: Cultura Care Au Pair. Zebrala sie nas spora grupka, bardzo rozna mieszanka z wielu krajow. Po zapakowaniu nas wszystkich z bagazami do dwoch autobusow, ruszylismy do szkoly znajdujacej sie w Oakdale na Long Island!

W autobusie ponownie siedzialam z Finkami ! Trzymalam sie ich od samolotu.. a te znow rozmawialy tylko po finsku wiec zajelam sie ogladaniem ludzi w samochodach. Droga byla dluga - az 2h - i nudna. Niestety przy drodze nie znajduje sie zbyt wiele ciekawych rzeczy. Minelismy mnostwo Car Wash, KFC i tym podobnych instytucjach. Jedyne co mnie zaskoczylo to bardzo niskie budynki ! Samochody ogromne a domy wzdluzej tej drogi wydawaly sie byc miniaturowe !

Po dotarciu do szkoly, zostalismy wypakowani i kazdy musial oddac swoja duyza walizke do specjalnego, klimatyzowanego pomieszczenia. Rozdano klucze i dano nam 20 min na odswiezenie sie. Oczywiscie czlowiek nie zdarzyl za wiele zrobic bo jeszcze trzeba bylo odebrac pakunek z posciela.

P0 20 min musielismy sie zebrac w Cafeterii. Tam poczestowano nas pizza, ale jesli ktos nie chcial - bylo po 1 kawaleczku na osobe - to mogl wybrac sobie salatke/kanapke i chyba cos jeszcze do wyboru bylo.

Moj pokoj znajdowal sie w St. Joseph Hall. Dzielilam swoj pokoj z 2 Koreankami i 1 Finka - tak bylam skazana na Finki ;)

Koreanki byly bardzo wesole, a Finka jak dla mnie troszke infantylna. Niestety ich angielski byl slaby i czesto mialy problemy z wlasciwym wyslawianiem sie wiec rozmowa z nimi bardzo mnie meczyla. Bo sama szukalam slow a jeszcze sie domyslac co ktos chce powiedziec byla dla mnie zbyt meczoca na tamtejsze warunki. Gdyz w pokoju bylo goraco ze czlowiek lezac pocil sie nieziemsko. Za klimatyzacje sluzyly trzy wiatraki, ktore tak naprawde nic nie pomagaly! Podobalo mi sie to ze nasze drzwi zawsze byly otwarte i ciagle ktos nowy zagladal do pokoju. W szkole poznalam naprawde fajne osoby, dowiedzialam sie wielu ciekawych rzeczach o koreii, finlandii, poludniowej afryce ! To naprawde fajne taka mieszanka kulturowa ! Oczywiscie i zdarzaly sie takie osoby ktore ciagle byly same :o nie powiem bylo to dla mnie szokujace jak te osoby chca sobie pozniej poradzic. Jesli juz tam nie potrafily sie dostosowac.

Co do samego campusu to jest on ogromny ! Na jego terenie znajduje sie rzeczka, jeziorko i jeszcze jedno wieksze. Ogromne boisko po srodku. Budynek niestety w nie za dobrej kondycji, kruszyl sie juz ;) spodziewalam sie czegos bardziej nowoczesnego, no nie wiem moze mam jakies wygorowane wymagania ;)

Zajecia w szkole odbywaly sie od 8.15. Od godziny 7 rano mozna bylo zjesc sniadanie. Nikt nie mial problemow ze wstawaniem przez bardzo gorace dni! Zajecia nie byly niestety ciekawe, moze przez ta temperatuere, bo mimo ze na najnizszym pietrze to czlowiek umieral z goraca! Moja nauczycielka byla z Pensylwanii - Maria. Byla chyba najstarsza nauczycielka, a co za tym idzie mimo ze jakis power rano miala to im pozniej tym robilo sie nudniej. Na zajeciach przerabia sie material z ksiazki, ktora dostaje sie pierwszego dnia. Znajduja sie w nim przydatne informacje, ak i te totalnie oczywiste !

Do fajnych zajec nalezaly te ktore wymagaly praktycznych umiejetnosci, czyli stowrzenia czegos ze wszystkiego ;) oraz Sing Along. To ostatnie przerazalo mnie jeszcze przed wyjazdem!! Jako jedyna Polka, do tego ze zdeptanymi przez slonie uszami bylam przerazona ! Jednak mialam wybor ! Moglam sie podlaczyc do jakiego kraju chce... i zgadnijcie co wybralam? oczywiscie Finlandie !! :D Na szczescie nie spiewalam... bo w koncu finlandzki nie jest taki prosty, mimo ze sie z nim dobrze osluchalam ;) Nauczylam sie co pokazywac w odpowiednim czasie i z 2 innymi Finkami zagralam swoja mala role... co bylo smieszne, bo ciezko bylo sie wbic w odpowiednie ruchy polaczone ze spiewem pozostalych Finek. Bylo smiesznie, ktos to uwiecznil na kamerce, wiec moze kiedys zaprezentuje sie na blogu jako Finka ;)

Zakochalam sie tam w swietlikach ! Boze co za piekne stworzonka, moglabym na nie patrzec i patrzec z otwarta buzia jak male dziecko :D I smialo biegajace po drzewach wiewiorki - inne niz nasze, bardziej szare niz rude !

My Roommates :) Hana, Henna i PooReun!

Training School

Myjnia zebow i make-up'ownia ;)

Room (ja mialam 4 osobowy;)

Koreanska pisownia imion zaznajomionych dziewczyn :)

5 komentarzy:

ell pisze...

dzięki, Karolinko, za szczegółowy opis! :* Ale to faktycznie niesamowite, że ktoś jedzie na wymianę i trzyma się z dala od innych... To będzie dla nich długi rok...

Karolina pisze...

to smutne jest :? a ja juz do glowy dostaje bez znajomych : ( z 4 latka nie moge sobie porozmawiac o niczym innym niz zabawkach albo jej kocie przytulanko-kocyku :P nie moge sie doczekac kiedy kogos poznam :(

i need frieeeendssss ! :P

ell pisze...

a kiedy pierwszy meeting clusteru? jeśli LCC podała Ci listę osób to może zaproś kogoś na kawę czy tak po prostu zadzwoń? chociaż pierwszy tydzień jest na pewno mega zajęty, więc nawet bez znajomych "you will make it" haha :)

Karolina pisze...

u mnie nie ma za blisko nikogo z AP :? Lucia jest najblizej z 40 min stad :o
mysle zeby ja w niedziele na shopping wyciagnac ale musze zapytac czy mam sie tam jakos dostac ;)
poki co 0 auta do testu :? a rowerem za daleko :P

a meeting mam 31 Pool Party z host rodzinkami :P
wiec jedziemy wszyscy a potem mam orientation meeting z lcc ;)

ell pisze...

pool party...prawdziwy hight life :) haha... ja mam szczęście, że przez pierwsze 3 miesiące mogę jeździć na polskim prawku, bo inaczej oszalałabym. Ale u mnie jest też sporo innych au pair, bo 40 minut to naprawdę sporo - chociaż pewnie jak na CA to nie.. Szkoda, że nie macie jakiegoś metra tam czy busów...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...