22 lipca 2010

JFK -> Washington Dulles -> Sacramento!

Lot ze szkoly do Sacramento zajal praktycznie caly piatkowy dzien!

Ze szkoly wyjazd autobusami odbywal sie o godzinie 9.15, a pierwszy lot dopiero po 14. Lotnisko JFK jest napraaawde przeolbrzymie, mysle ze wieksze niz moja rodzinna miejscowosc !

Na szczescie tym samym lotem podrozowala ze mna Slowaczka - Lucia :) wiec przynajmniej towarzystwo bylo mile i czas oczekiwania na loty szybko przebiegal.
Pierwszy lot do Washington Dilles gdzie mialysmy przesiadke byl krotki, trwal 45 min, gdzie powinien trwac niecale dwie godziny. Bylysmy niezle zmieszane po wyladowaniu i zdziwione ze tak szybko doatrlysmy, a to oznaczalo kolejne godziny czekania. Lotnisko Dulles jest dziwaczne i musialysmy sie udac autobusem do drugiego budynku, z ktorego byl obslugiwany nasz lot! Na szczescie szybko wszystko posprawdzalysmy i moglysmy pojsc cos zjesc.

Lot do Sacramento byl w planowanym czasie, wiec szczesliwe ze nie ma opoznien wsiadalysmy do samolotu, lecac w klasie Economy Plus co nas rowniez milo zaskoczylo!

Niestety nie mialysmy miejsc obok siebie wiec wizja 5 godzin i 30 minut wydawala sie byc mega nudna... do tego mielismy opoznienie na pasie startowym przezair air traffic - juz nawet w niebie zbyt tloczno ;) i korki sa, to nie do pomyslenia! - siedzialam w srodkowym siedzeniu, pomiedzy dwoma mezczyznami. Na szczescie jeden z nich byl bardzo mily i rozmawialismy sobie podczas podrozy. Mowil mi o zwyczajach amerykanow, pocieszyl ze skepy tu sa dlugo otwate ;) ...

Na lotnisku w Sacramento wyladowalismy z okolo 30 minutowym opoznieniem. Po wyjsciu z samolotu udalysmy sie z Lucia po odbior bagazu. Stres byl nieziemski, az mi szczena latala ;)

Lucia szybko poznala swoja rodzinke, natomiast ja przerazona stalam i nikogo podobnego ze zdjec nie widzialam. Starszne uczucie. Poznalam sie z rodzinka Lucii, jej Hostka byla bardzo mila. Pochwalila nasz angielski, choc my wiedzialysmy swoje, ze jest slabo i tyle ;) Nasze bagaze przyjechaly a moich hostow dalej ni slychu ni widu. Hostka Lucii zadzwonila zatem do mojej - pewnie widziala moje pzerazenie w oczach ;) - i jak sie okazalo Host juz jest blisko tylko szuka miejsca parkingowego. Wyszlysmy zatem przed budynek przylotow i zauwazylam ze Host parkuje zaraz obok nas samochod. Od razu mi sie lepiej zrobilo! Jenak mnie nie poznal z samochodu [ pewnie dlatego ze ciemno bylo;)]. Ja poznalam go od razu wiec zaraz pomachalam do niego, i nie musial rozkladac wielkiej karktki z moim imieniem [ uff ;)]. Jazda do Tulock zajela nam okoklo 1,5h ! Troche zdan wymienilam z Hostem, patrzac sie na pograzone w ciemnosciach miasta, ktore mijalismy za oknem.

Po dotaciu do domu w ktorym wszyscy spali, pokazano mi moj pokoj i oczywiscie poszlam spac. Kolejnym domownikiem oprocz hosta, ktory przywital mnie tej nocy byla kotka Smudgy ;)

18 lipca 2010

New York City!

Nowy Jork odwiedzilam 15 lipca, tj. w czwartek!

Jak kazda Au Pair z mojego szkolenia nie moglam sie doczekac wyjazdu do serca Nowego Jorku ! Jednak rano odbywaly sie jeszcze zajecia.

Nowy Jork robi piorunujace wrazenie ! Wszystko co widzialam w filmach, zobaczylam na wlasne oczy. Niesamowite uczucie.

Fakt wycieczka w autobusie gdzie siedzisz przez wiekszosc czasu i ogladasz wszystko zza szyby nie dostarcza tych emocji, gdy stajesz na ulicy i ludzie biegaja kolo Ciebie. Tak. NewYorczycy sa wciaglym pospiechu - jak przewodnik mowil, wola dojsc szybciej i cieszyc sie miejscowka! Tez uwazam ze to dobre ;)

Oprcz autobusowania, mielismy okazje zobaczyc Statue Wolnosci ! I powiedziec moge, ze nie jest taka duza jak sie wydaje w TV ;)

Niestety ogladalismy ja z jakiegos mini promu i odleglosc do niej byla dosc spora !

Najatrakcyjniesza czescia wycieczki, a raczej drugiej jej czesci bylo wejscie na Top of The Rock !! Znajdujac sie na 67 pietrze widok na NYC jest NIESAMOWITY !! Naprawde polecam wszystkim to miejsce. Marze zeby tam sie zjawic jeszcze wieczorem kiedy miasto swieci ;) W dniu naszej wycieczki byly tam straszne kolejki, i z naszych 2 godzin wolnosci... zostala nam niecala godzina, na zakup kolacji i dojscie do 34 st  5th aveniu ! Niestety nie zdarzylam kupic sobie niczego oprocz pocztowek :( Jedna z Finek nie czula nowojorskiego pospiechu... i niestety musialysmy wziasc `taxi`. Ja chcialam biec ale zostalam w mniejszosci. Zatem wsiadlysmy do Bike-Taxi (nie pytajcie o koszta!). Za to bylo wielkie upokorzenie a zarazem niezly FUN ! Nigdy wiecej pewnie nie bede korzystac z takich atrakcji a na pewno nie zapomne tego do konca zycia ;) ale przejazdzka pomiedzy zoltymi taksowkami mimo wszystko byla warta tych pieniedzy. Jednak nie polecam :P drogo jak na Nowy Jork przystalo ;)

Here is coming..

Taxi Cab !

Przed najwiekszym sklepem Apple!

5th Aveniue

Making of... ekipa filmowa.. a jaki film, postaram sie odkryc za rok ;)

Hot D0g Stands - prawie na kazdym rogu... ale coz i w Opolu sie juz z tym spotkalam ;)

Statue of Liberty!





Brooklyn Bridge!

Observation Deck

WIDOK NA NYC! Z TOP OF THE ROCK Observation Deck:





Empire State of Building.

Central Park.









Szalona przejazdza BikeTaxi ;) zza plecow Drivera :P

17 lipca 2010

Training School. 12.07. - 16.07.2010

Moja przygode zaczelam wyladowaniem n lotnisku JFK w Nowym Jorku!

Gdzies okolo godziny 15 wkroczylam na teren Stanow Zjednoczonych!

Na lotnisku czekal Pan Kierowca Autobusu trzymajacy w rece rozowa tabliczke z napisem: Cultura Care Au Pair. Zebrala sie nas spora grupka, bardzo rozna mieszanka z wielu krajow. Po zapakowaniu nas wszystkich z bagazami do dwoch autobusow, ruszylismy do szkoly znajdujacej sie w Oakdale na Long Island!

W autobusie ponownie siedzialam z Finkami ! Trzymalam sie ich od samolotu.. a te znow rozmawialy tylko po finsku wiec zajelam sie ogladaniem ludzi w samochodach. Droga byla dluga - az 2h - i nudna. Niestety przy drodze nie znajduje sie zbyt wiele ciekawych rzeczy. Minelismy mnostwo Car Wash, KFC i tym podobnych instytucjach. Jedyne co mnie zaskoczylo to bardzo niskie budynki ! Samochody ogromne a domy wzdluzej tej drogi wydawaly sie byc miniaturowe !

Po dotarciu do szkoly, zostalismy wypakowani i kazdy musial oddac swoja duyza walizke do specjalnego, klimatyzowanego pomieszczenia. Rozdano klucze i dano nam 20 min na odswiezenie sie. Oczywiscie czlowiek nie zdarzyl za wiele zrobic bo jeszcze trzeba bylo odebrac pakunek z posciela.

P0 20 min musielismy sie zebrac w Cafeterii. Tam poczestowano nas pizza, ale jesli ktos nie chcial - bylo po 1 kawaleczku na osobe - to mogl wybrac sobie salatke/kanapke i chyba cos jeszcze do wyboru bylo.

Moj pokoj znajdowal sie w St. Joseph Hall. Dzielilam swoj pokoj z 2 Koreankami i 1 Finka - tak bylam skazana na Finki ;)

Koreanki byly bardzo wesole, a Finka jak dla mnie troszke infantylna. Niestety ich angielski byl slaby i czesto mialy problemy z wlasciwym wyslawianiem sie wiec rozmowa z nimi bardzo mnie meczyla. Bo sama szukalam slow a jeszcze sie domyslac co ktos chce powiedziec byla dla mnie zbyt meczoca na tamtejsze warunki. Gdyz w pokoju bylo goraco ze czlowiek lezac pocil sie nieziemsko. Za klimatyzacje sluzyly trzy wiatraki, ktore tak naprawde nic nie pomagaly! Podobalo mi sie to ze nasze drzwi zawsze byly otwarte i ciagle ktos nowy zagladal do pokoju. W szkole poznalam naprawde fajne osoby, dowiedzialam sie wielu ciekawych rzeczach o koreii, finlandii, poludniowej afryce ! To naprawde fajne taka mieszanka kulturowa ! Oczywiscie i zdarzaly sie takie osoby ktore ciagle byly same :o nie powiem bylo to dla mnie szokujace jak te osoby chca sobie pozniej poradzic. Jesli juz tam nie potrafily sie dostosowac.

Co do samego campusu to jest on ogromny ! Na jego terenie znajduje sie rzeczka, jeziorko i jeszcze jedno wieksze. Ogromne boisko po srodku. Budynek niestety w nie za dobrej kondycji, kruszyl sie juz ;) spodziewalam sie czegos bardziej nowoczesnego, no nie wiem moze mam jakies wygorowane wymagania ;)

Zajecia w szkole odbywaly sie od 8.15. Od godziny 7 rano mozna bylo zjesc sniadanie. Nikt nie mial problemow ze wstawaniem przez bardzo gorace dni! Zajecia nie byly niestety ciekawe, moze przez ta temperatuere, bo mimo ze na najnizszym pietrze to czlowiek umieral z goraca! Moja nauczycielka byla z Pensylwanii - Maria. Byla chyba najstarsza nauczycielka, a co za tym idzie mimo ze jakis power rano miala to im pozniej tym robilo sie nudniej. Na zajeciach przerabia sie material z ksiazki, ktora dostaje sie pierwszego dnia. Znajduja sie w nim przydatne informacje, ak i te totalnie oczywiste !

Do fajnych zajec nalezaly te ktore wymagaly praktycznych umiejetnosci, czyli stowrzenia czegos ze wszystkiego ;) oraz Sing Along. To ostatnie przerazalo mnie jeszcze przed wyjazdem!! Jako jedyna Polka, do tego ze zdeptanymi przez slonie uszami bylam przerazona ! Jednak mialam wybor ! Moglam sie podlaczyc do jakiego kraju chce... i zgadnijcie co wybralam? oczywiscie Finlandie !! :D Na szczescie nie spiewalam... bo w koncu finlandzki nie jest taki prosty, mimo ze sie z nim dobrze osluchalam ;) Nauczylam sie co pokazywac w odpowiednim czasie i z 2 innymi Finkami zagralam swoja mala role... co bylo smieszne, bo ciezko bylo sie wbic w odpowiednie ruchy polaczone ze spiewem pozostalych Finek. Bylo smiesznie, ktos to uwiecznil na kamerce, wiec moze kiedys zaprezentuje sie na blogu jako Finka ;)

Zakochalam sie tam w swietlikach ! Boze co za piekne stworzonka, moglabym na nie patrzec i patrzec z otwarta buzia jak male dziecko :D I smialo biegajace po drzewach wiewiorki - inne niz nasze, bardziej szare niz rude !

My Roommates :) Hana, Henna i PooReun!

Training School

Myjnia zebow i make-up'ownia ;)

Room (ja mialam 4 osobowy;)

Koreanska pisownia imion zaznajomionych dziewczyn :)

13 lipca 2010

Flight to NYC.

Dzien lotu byl bardzo dlugi i bardzo smutny !

Wylot mialam o godzinie 8.35 z  lotniska F.Chopina w Warszawie. Zatem aby dojechac tam na czas z mojego odleglego slaska musielismy wyjechac wczesniej. Wyjechalismy o godzinie 1.01!

Mialam mila eskorte na lotnisko: moja kochana Siostre, najlepszego przyjaciela Grzegorza i kochana przyjaciolke Agusie [ ktora dolaczyla do nas juz w W-wie ] :)

Lepszego komitetu pozegnalnego byc nie moglo ;)


Do lotniska dotarlismy juz o 4 rano :o niestety nasze obliczenia co do dojazdu do lotniska nas troche zawiodly ;)  Check-in i odprawa bagazu rozpoczela sie okolo godziny 6.30 :D wiec mielismy tam sporo czasu, ktory mimo wszystko byl wesoly.

Najgorsza czescia odlotu jest pozegnanie sie i pojscie do strefy odlotow !
Pozegnanie ztym wszystkim kochanym dla mnie osobami wywolalo u mnie oczywiscie naplyw lez - ja inaczej nie moge ;)

W locie z Warszawy mialam na szczescie towarzystwo, Kasie z Proworku. Jednakze moj lot do JFK przewidywal przesiadke w Monachium, tam tez sie musialysmy rozlaczyc i pozegnac.

Lotnisko w Munich jest spore ale szybko znalazlam wlasciwy kierunek, po przejscu kontroli paszportowej udalam sie do mojej bramki. po drodze natrafilam na dziewczyny z kartkami z CCAP wiec sie do nich przyczepilam - byly to Finki - niestety nie byly zainteresowane mna za bardzo... pozniej wejsce do samolotu. Ogromnego samolotu. Byl to Airbus Industrie A340-300. Naprawde ogromny. Szybko znalazlam swoje miejsce pomiedzy - i tu niespodzianka - Finkami (innymi niz przed wejsciem). Siedzialam przy przejsciu. Kazdy otrzymal poduszke i kocyk, przed soba mial monitorek z rozrywka do wyboru. Lufthansa dba o klientow na interkontynentalnych lotach ;)

Siedzac w tym ogromnym samolocie, sama jedyna Polka. To bylo naprawde trudne. Jak slyszlam Finki rozmawiajace miedzy soba to moje oczy zrobily sie wilgotne i po raz pierwszy pomyslalam sobie "co ja tutaj robie".

Wczesniejsze mysli ze fajnie bedzie byc jedyna Polka na szkoleniu zmienily sie totalnie ! To bylo naprawede smutne slyszac je wszystkie wesole, podekscytowane a mnie bylo naprawde smutno, ogarnela mnie tesknota za moimi ludzmi! staralam sie spac przez lot, ale to dosc trudne. Wiec zobaczylam wszystko co sie dalo w tym malym moniorze ;) Najlepsza rzecza jaka dla mnie byla podczas lotu to informacje o samym locie: wysokosci, predkosci! Uwielbiam takie rzeczy wiedziec :D

Podczas lotu trzeba wypelnic kilka rzeczy przed wejsciem do USA... i dzieki temu zaczela sie moja konwersacja z Finkami ! Jesli bedziecie to wypelniac to radze powoli sie zastanawiac bo ja sie pomylilam chyba z 2 razy ;) a jest to wazne i trzeba oddac dokladnie wypelnione !! Dla mnie te kartki byly szansa do zamienienia slow z kimkolwiek wiec mimo ze bylo to strasznie trudne do wypelnienia, a raczej latwo mozna bylo popelnic blad to uratowaly moje samopoczucie ;)

Screenprint startu z Monachium, airbus oraz chwila po starcie!

Po przejsciu przez "odprawe", skserowaniu odciskow palcow i fotce znalazlam sie na lotnisku.

Byla nas spora grupa i chwile trwalo zanim Pan Autobus zebral nas wszystkich i wsadzil do autobusu do Oakdale do szkoly tereningowej Cultural Care ;)

Z auobusu widoki nie byly zachwycajace. Do podziwiania zostaly mi duzeee samochody ! oraz co chwila jakis Car Wash! Duzo tego tutaj maja ;) Za to domy wydawaly mi sie starsznie male.

Droga z lotniska do campusu zajely okolo dwie godziny !

Statystyki moich lotow:

WWA to Munich -> 484 mile

Munich to JFK -> 4,031 mile

11 lipca 2010

Before My Trip.

Czas jaki spedzilam przed moim wyjazdem byl naprawde cudowny! Lepiej spedzonego czasu nie moglam sobie wyobrazic!

Fakt, pozegnanie z rodzicami 1 lipca bylo naprawde trudne. Najgorsza byla wizja samotnego spania w domu - ach te wszystkie potwory..mrowki ktore chodza jak slonie i tym podobne stworzenia. Na szczescie tylko przez jedna noc bylam Ninja ;) pozniej bylo juz tylko wesolo!

Spedzilam naprawde cudowny czas ze znajomymi! Nigdy tego nie zapomne, tyle zabawy co mielismy... naprawde tak jak to sobie wymarzylam ;) i jak tu nie wierzyc w spadajace gwiazdy ?! ;)
Best Friends ever!! :*

Najwieksza niespodzianke zrobila mi moja kochana Siostra, ktora w piatek zjawila sie z nikad w domu ! To bylo naprawde szokujace, siedzac sobie z moimi kochanymi kobietkami na tarasie... a tu slyszych halas, slowa Agusi "ktoos jest w twoim domu!" :D to bylo swietne! Najwieksza niespodzianka jaka mnie spotkala w zyciu ;)

Strasznie bede tesknila za Wami wszystkimi i za tym wspolnie cudownie spedzonym czasie !! :*

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...